Czuję się jakbym zamarzała od środka. To zimno nie chce mnie opuścić
Lodowate ręce i osłabienie i trwa to już od kilku dni
Dawno się tak nie czułam... ostatnio rok temu
Nie mam siły ani ochoty wychodzić z domu
A jak pomyślę, że za nie całe dwa tygodnie szkoła, to aż mnie mdli -,-
Marie Kelpinoza- wtedy ta głodówka oczywiście udała się :)
Wczoraj bilans nawet okey. Dzisiaj niestety zjadłam trochę więcej i źle się z tym czuję. Wiem, że to przez okres tak ciągnie mnie do jedzenia, trudno, trzeba to przeżyć :(
Bilans wczorajszy: pół bagietki (ok 200 kcal), 2 łyżki lodów (60kcal), trochę malin (ok 20 kcal)+ kawa (20 kcal) = razem około 300 kcal
Bilans dziś: Dzisiaj wyszło mi niecałe 800 kcal..... no coment :(
Jestem wkurzona na siebie bo jednak to bardzo dużo w porównaniu do poprzednich dni ;c mam nadzieje że jutro będzie lepiej, choć u mnie zwykle jest tak że ten zły dzień ciągnie za sobą kolejne, ale postaram się żeby tak nie było
Dobranoc wszystkim ;*
środa, 20 sierpnia 2014
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
#4
Witajcie kochane moje! ;*
Dzisiaj wyjątkowo krótki wpis, nie mam siły i weny by coś mądrego napisać, dlatego podam tylko bilans i zmykam
Bilans wczorajszy : kawa (20 kcal)
rosół (ok.100 kcal)
4 suszone śliwki (80 kcal)
Razem: ok. 200 kcal
Bilans dziś : Dziś głodówka
Wiem, że ta głodówka to nie zbyt mądry pomysł, ale jakoś tak lepiej się czuję ;c
Buziaki dla was ;**
sobota, 16 sierpnia 2014
#3 Nowy początek
Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa ... prawda? Trzeba próbować, do skutku i walczyć o to, co jest dla nas ważne ;)
Nie było mnie tu długo, bo ponad miesiąc. Pamięta mnie ktoś jeszcze? Pewnie większość nie zauważyła mojego zniknięcia bo motylków jest bardzo dużo i coraz to więcej. Teraz będę tu częściej.
Na blogach teraz to już nie to samo co było kiedyś. Bo kiedyś, było inaczej, dużo się teraz zmieniło :( Wtedy było kilka osób, nawet nie wiem jak to nazwać, to był taki nasz "zakątek"? Oczywiście motylków było o wiele więcej ale to była taka jakby nasza grupka i nawzajem się wspieraliśmy i mieliśmy kontakt na GG. Do dzisiaj mam kontakt z jedną osobą, reszta odeszła :c Odeszli z blogów, z pro any. Bardzo mi ich brakuje, bo jednak miałam z nimi codziennie kontakt, mam nadzieję że są szczęśliwi ;c
Kochane moje, ja nawet nie wiem jak to powiedzieć więc PROSZĘ przeczytajcie wpis [KLIK] mojej koleżanki, bardzo dobrze to wytłumaczyła. Mnie osobiście strasznie wkurza kiedy piszecie "Świetnie ci idzie kochana", "Piękny bilans" ( nawet kiedy wynosi z 800 kcal o.O).TO JEST BEZ SENSU. Proszę was noo, ja na prawdę wolałabym żeby ktoś mi powiedział "Weź się w garść dziewczyno, nie możesz tak!"
Bilans: na razie tylko Jogurt naturalny (3 łyżki) + musli (3 łyżki)
kawałek pizzy ;c
Pozdrawiam, Natalia ;*
Nie było mnie tu długo, bo ponad miesiąc. Pamięta mnie ktoś jeszcze? Pewnie większość nie zauważyła mojego zniknięcia bo motylków jest bardzo dużo i coraz to więcej. Teraz będę tu częściej.
Na blogach teraz to już nie to samo co było kiedyś. Bo kiedyś, było inaczej, dużo się teraz zmieniło :( Wtedy było kilka osób, nawet nie wiem jak to nazwać, to był taki nasz "zakątek"? Oczywiście motylków było o wiele więcej ale to była taka jakby nasza grupka i nawzajem się wspieraliśmy i mieliśmy kontakt na GG. Do dzisiaj mam kontakt z jedną osobą, reszta odeszła :c Odeszli z blogów, z pro any. Bardzo mi ich brakuje, bo jednak miałam z nimi codziennie kontakt, mam nadzieję że są szczęśliwi ;c
Kochane moje, ja nawet nie wiem jak to powiedzieć więc PROSZĘ przeczytajcie wpis [KLIK] mojej koleżanki, bardzo dobrze to wytłumaczyła. Mnie osobiście strasznie wkurza kiedy piszecie "Świetnie ci idzie kochana", "Piękny bilans" ( nawet kiedy wynosi z 800 kcal o.O).TO JEST BEZ SENSU. Proszę was noo, ja na prawdę wolałabym żeby ktoś mi powiedział "Weź się w garść dziewczyno, nie możesz tak!"
Bilans: na razie tylko Jogurt naturalny (3 łyżki) + musli (3 łyżki)
kawałek pizzy ;c
Pozdrawiam, Natalia ;*
piątek, 11 lipca 2014
#2 Kiedy zamartwiamy się tym, co pomyślą o nas ludzie, pozwalamy im dyktować, jak mamy żyć, a przez to niepostrzeżenie tracimy kontakt z tym, kim jesteśmy.
Coraz częściej zamiast wyjść z domu z przyjaciółmi, rozerwać się trochę, ja siedzę w domu sama, zamknięta w swoim pokoju.
Nie chcę wychodzić
Nie chcę pokazywać się ludziom, za bardzo się przejmuję co pomyślą , choć wiem że nie powinnam się tym przejmować.
Wczoraj koleżanka chciała jechać ze mną na miasto.
Nie chciałam wychodzić. Troszkę, chwilę dosłownie padał deszcz.
Zadzwoniłam do niej i powiedziałam że może innym razem, że dziś nie ma sensu, że wyskoczymy kiedyś jak będzie ładny słoneczny dzień...
Szczerze mówiąc pogoda ani trochę nie przeszkadzała w tym żeby wyjść na miasto, później już nie padało, można było spokojnie ruszyć dupę z domu, wyjść z tych czterech ścian.
Kiedyś co najmniej raz w tygodniu razem z koleżankami wychodziłyśmy na miasto, nawet tak o, bez potrzeby, żeby tylko pochodzić i setny raz obejrzeć to samo.
Na kawę i lody, żeby sobie porozmawiać, pośmiać się, wyluzować...
Co się stało teraz? Dlaczego zawsze gdy mam wyjść z domu ze znajomymi pierwszą moją myślą jest "Kurde, jak tu się wymigać?" ;c
Izoluję się od ludzi coraz bardziej, nie chcę tak! ;c
Nie mam żadnej diety, nie liczę kalorii, kawę piję litrami, na prawdę
W nocy budzę się, nie potrafię spać.
Wyglądam jak zombie, czasem nawet makijaż nie pomaga....
A przecież są wakacje! Nie tak miało to wyglądać! ;c
Może to najwyższy czas żeby przestać przejmować się opinią innych ludzi, znów wyjść na miasto ze znajomymi, uśmiechnąć się i zacząć cieszyć się wakacjami, tym co jest teraz?
Jedzenie: kilka paluszków bez soli, warzywa na patelnię z domowym sosem czosnkowym + duuużo kawy z mlekiem.
Wiem że dopiero 16;00 więc jeżeli się coś zmieni ( w co wątpię) to na pewno napiszę ;)
Buziaki dla was moje kochane ;**
Nie chcę wychodzić
Nie chcę pokazywać się ludziom, za bardzo się przejmuję co pomyślą , choć wiem że nie powinnam się tym przejmować.
Wczoraj koleżanka chciała jechać ze mną na miasto.
Nie chciałam wychodzić. Troszkę, chwilę dosłownie padał deszcz.
Zadzwoniłam do niej i powiedziałam że może innym razem, że dziś nie ma sensu, że wyskoczymy kiedyś jak będzie ładny słoneczny dzień...
Szczerze mówiąc pogoda ani trochę nie przeszkadzała w tym żeby wyjść na miasto, później już nie padało, można było spokojnie ruszyć dupę z domu, wyjść z tych czterech ścian.
Kiedyś co najmniej raz w tygodniu razem z koleżankami wychodziłyśmy na miasto, nawet tak o, bez potrzeby, żeby tylko pochodzić i setny raz obejrzeć to samo.
Na kawę i lody, żeby sobie porozmawiać, pośmiać się, wyluzować...
Co się stało teraz? Dlaczego zawsze gdy mam wyjść z domu ze znajomymi pierwszą moją myślą jest "Kurde, jak tu się wymigać?" ;c
Izoluję się od ludzi coraz bardziej, nie chcę tak! ;c
Nie mam żadnej diety, nie liczę kalorii, kawę piję litrami, na prawdę
W nocy budzę się, nie potrafię spać.
Wyglądam jak zombie, czasem nawet makijaż nie pomaga....
A przecież są wakacje! Nie tak miało to wyglądać! ;c
Może to najwyższy czas żeby przestać przejmować się opinią innych ludzi, znów wyjść na miasto ze znajomymi, uśmiechnąć się i zacząć cieszyć się wakacjami, tym co jest teraz?
Jedzenie: kilka paluszków bez soli, warzywa na patelnię z domowym sosem czosnkowym + duuużo kawy z mlekiem.
Wiem że dopiero 16;00 więc jeżeli się coś zmieni ( w co wątpię) to na pewno napiszę ;)
Buziaki dla was moje kochane ;**
środa, 9 lipca 2014
#1 Pewnego dnia, życie będzie piękne
Witam :)
Mam na imię Natalia, w maju skończyłam szesnaście lat. Jestem w pro-anie już dosyć długo, ale może opowiem Wam wszystko od początku :)
W listopadzie 2013r, szukając w internecie przeróżnych diet, przypadkowo natrafiłam na bloga jednej z dziewczyn z pro-any. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to takiego, ale za wszelką cenę chciałam schudnąć.
Zaczęłam czytać, czytać i co za tym idzie, wciągać się w to wszystko coraz bardziej i bardziej ;c
Z dnia na dzień coraz bardziej wchodziłam w ten świat, inny, tajemniczy świat...
Jadłam coraz mniej i mniej, aż w końcu nie jadłam prawie wcale. W dwa miesiące schudłam 10 kilogramów. Dopiero przed świętami Bożego Narodzenia, moja mama zauważyła że coś jest ze mną nie tak, wcześniej nie była w stanie tego zauważyć, ponieważ świetnie nauczyłam się oszukiwać zjedzeniem, chowałam, wyrzucałam, kłamałam.
Zaczęła mnie pilnować, musiałam jeść, siedziała przy mnie, poświęcała dla mnie swój cenny czas.
Wtedy moja waga przestała spadać, musiałam jeść i jeść. Czułam się tak źle z tym jedzeniem, że zaczęłam prowokować wymioty, i szczerze mówiąc żałuję, że nauczyłam się to robić.
Wtedy, pod koniec grudnia, założyłam bloga "Uwięziona w swoim ciele..."
Niektóre z was może mnie pamiętają chociaż troszkę :)
Zaczęłam czytać coraz więcej blogów, nie wiedziałam że "motylków" jest tak bardzo dużo.
To niesamowite ile otrzymywałam miłych słów i wsparcia. Poznałam tak wiele wspaniałych osób, z niektórymi mam kontakt na GG do dziś i za to baaardzo Dziękuję <3
W maju usunęłam bloga, nie dawałam rady, musiałam się zatrzymać.
Głodziłam się i wymiotowałam na zmianę, to wykańczające ;c
Przez te niecałe dwa miesiące, powolutku zaczęłam się zbierać, troszkę zdrowiej jeść.
Niestety nadal stosuję głodówki i napady tez czasem się zdarzają, choć staram się nie doprowadzać do nich.
Muszę skończyć z wymiotowaniem raz na zawsze, nienawidzę tego z całego serca.
Dziś postanowiłam założyć nowego bloga " Someday, life will be beautiful"- "Pewnego dnia życie będzie piękne". Bardzo w to wierzę, na prawdę, wierzę że kiedyś będzie tak, jak tego chcę.
Przez ten cały czas gdy mnie nie było, czytałam blogi kilku z was, ale to jednak nie to samo.
Brakowało mi tego pisania, tutaj mogłam powiedzieć o wszystkim wiedząc, że mnie nie ocenicie.
Nie wchodzę na wagę od dawna, boję się. Raz mam wrażenie że schudłam, innym razem ze przytyłam.
Zważę się jak będę gotowa.
Nie mam wyznaczonego celu. Chcę zaakceptować sama siebie
Pozdrawiam, Natalia <3
.
W listopadzie 2013r, szukając w internecie przeróżnych diet, przypadkowo natrafiłam na bloga jednej z dziewczyn z pro-any. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to takiego, ale za wszelką cenę chciałam schudnąć.
Zaczęłam czytać, czytać i co za tym idzie, wciągać się w to wszystko coraz bardziej i bardziej ;c
Z dnia na dzień coraz bardziej wchodziłam w ten świat, inny, tajemniczy świat...
Jadłam coraz mniej i mniej, aż w końcu nie jadłam prawie wcale. W dwa miesiące schudłam 10 kilogramów. Dopiero przed świętami Bożego Narodzenia, moja mama zauważyła że coś jest ze mną nie tak, wcześniej nie była w stanie tego zauważyć, ponieważ świetnie nauczyłam się oszukiwać zjedzeniem, chowałam, wyrzucałam, kłamałam.
Zaczęła mnie pilnować, musiałam jeść, siedziała przy mnie, poświęcała dla mnie swój cenny czas.
Wtedy moja waga przestała spadać, musiałam jeść i jeść. Czułam się tak źle z tym jedzeniem, że zaczęłam prowokować wymioty, i szczerze mówiąc żałuję, że nauczyłam się to robić.
Wtedy, pod koniec grudnia, założyłam bloga "Uwięziona w swoim ciele..."
Niektóre z was może mnie pamiętają chociaż troszkę :)
Zaczęłam czytać coraz więcej blogów, nie wiedziałam że "motylków" jest tak bardzo dużo.
To niesamowite ile otrzymywałam miłych słów i wsparcia. Poznałam tak wiele wspaniałych osób, z niektórymi mam kontakt na GG do dziś i za to baaardzo Dziękuję <3
W maju usunęłam bloga, nie dawałam rady, musiałam się zatrzymać.
Głodziłam się i wymiotowałam na zmianę, to wykańczające ;c
Przez te niecałe dwa miesiące, powolutku zaczęłam się zbierać, troszkę zdrowiej jeść.
Niestety nadal stosuję głodówki i napady tez czasem się zdarzają, choć staram się nie doprowadzać do nich.
Muszę skończyć z wymiotowaniem raz na zawsze, nienawidzę tego z całego serca.
Dziś postanowiłam założyć nowego bloga " Someday, life will be beautiful"- "Pewnego dnia życie będzie piękne". Bardzo w to wierzę, na prawdę, wierzę że kiedyś będzie tak, jak tego chcę.
Przez ten cały czas gdy mnie nie było, czytałam blogi kilku z was, ale to jednak nie to samo.
Brakowało mi tego pisania, tutaj mogłam powiedzieć o wszystkim wiedząc, że mnie nie ocenicie.
Nie wchodzę na wagę od dawna, boję się. Raz mam wrażenie że schudłam, innym razem ze przytyłam.
Zważę się jak będę gotowa.
Nie mam wyznaczonego celu. Chcę zaakceptować sama siebie
Pozdrawiam, Natalia <3
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








