Mam na imię Natalia, w maju skończyłam szesnaście lat. Jestem w pro-anie już dosyć długo, ale może opowiem Wam wszystko od początku :)
W listopadzie 2013r, szukając w internecie przeróżnych diet, przypadkowo natrafiłam na bloga jednej z dziewczyn z pro-any. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to takiego, ale za wszelką cenę chciałam schudnąć.
Zaczęłam czytać, czytać i co za tym idzie, wciągać się w to wszystko coraz bardziej i bardziej ;c
Z dnia na dzień coraz bardziej wchodziłam w ten świat, inny, tajemniczy świat...
Jadłam coraz mniej i mniej, aż w końcu nie jadłam prawie wcale. W dwa miesiące schudłam 10 kilogramów. Dopiero przed świętami Bożego Narodzenia, moja mama zauważyła że coś jest ze mną nie tak, wcześniej nie była w stanie tego zauważyć, ponieważ świetnie nauczyłam się oszukiwać zjedzeniem, chowałam, wyrzucałam, kłamałam.
Zaczęła mnie pilnować, musiałam jeść, siedziała przy mnie, poświęcała dla mnie swój cenny czas.
Wtedy moja waga przestała spadać, musiałam jeść i jeść. Czułam się tak źle z tym jedzeniem, że zaczęłam prowokować wymioty, i szczerze mówiąc żałuję, że nauczyłam się to robić.
Wtedy, pod koniec grudnia, założyłam bloga "Uwięziona w swoim ciele..."
Niektóre z was może mnie pamiętają chociaż troszkę :)
Zaczęłam czytać coraz więcej blogów, nie wiedziałam że "motylków" jest tak bardzo dużo.
To niesamowite ile otrzymywałam miłych słów i wsparcia. Poznałam tak wiele wspaniałych osób, z niektórymi mam kontakt na GG do dziś i za to baaardzo Dziękuję <3
W maju usunęłam bloga, nie dawałam rady, musiałam się zatrzymać.
Głodziłam się i wymiotowałam na zmianę, to wykańczające ;c
Przez te niecałe dwa miesiące, powolutku zaczęłam się zbierać, troszkę zdrowiej jeść.
Niestety nadal stosuję głodówki i napady tez czasem się zdarzają, choć staram się nie doprowadzać do nich.
Muszę skończyć z wymiotowaniem raz na zawsze, nienawidzę tego z całego serca.
Dziś postanowiłam założyć nowego bloga " Someday, life will be beautiful"- "Pewnego dnia życie będzie piękne". Bardzo w to wierzę, na prawdę, wierzę że kiedyś będzie tak, jak tego chcę.
Przez ten cały czas gdy mnie nie było, czytałam blogi kilku z was, ale to jednak nie to samo.
Brakowało mi tego pisania, tutaj mogłam powiedzieć o wszystkim wiedząc, że mnie nie ocenicie.
Nie wchodzę na wagę od dawna, boję się. Raz mam wrażenie że schudłam, innym razem ze przytyłam.
Zważę się jak będę gotowa.
Nie mam wyznaczonego celu. Chcę zaakceptować sama siebie
Pozdrawiam, Natalia <3
.
W listopadzie 2013r, szukając w internecie przeróżnych diet, przypadkowo natrafiłam na bloga jednej z dziewczyn z pro-any. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to takiego, ale za wszelką cenę chciałam schudnąć.
Zaczęłam czytać, czytać i co za tym idzie, wciągać się w to wszystko coraz bardziej i bardziej ;c
Z dnia na dzień coraz bardziej wchodziłam w ten świat, inny, tajemniczy świat...
Jadłam coraz mniej i mniej, aż w końcu nie jadłam prawie wcale. W dwa miesiące schudłam 10 kilogramów. Dopiero przed świętami Bożego Narodzenia, moja mama zauważyła że coś jest ze mną nie tak, wcześniej nie była w stanie tego zauważyć, ponieważ świetnie nauczyłam się oszukiwać zjedzeniem, chowałam, wyrzucałam, kłamałam.
Zaczęła mnie pilnować, musiałam jeść, siedziała przy mnie, poświęcała dla mnie swój cenny czas.
Wtedy moja waga przestała spadać, musiałam jeść i jeść. Czułam się tak źle z tym jedzeniem, że zaczęłam prowokować wymioty, i szczerze mówiąc żałuję, że nauczyłam się to robić.
Wtedy, pod koniec grudnia, założyłam bloga "Uwięziona w swoim ciele..."
Niektóre z was może mnie pamiętają chociaż troszkę :)
Zaczęłam czytać coraz więcej blogów, nie wiedziałam że "motylków" jest tak bardzo dużo.
To niesamowite ile otrzymywałam miłych słów i wsparcia. Poznałam tak wiele wspaniałych osób, z niektórymi mam kontakt na GG do dziś i za to baaardzo Dziękuję <3
W maju usunęłam bloga, nie dawałam rady, musiałam się zatrzymać.
Głodziłam się i wymiotowałam na zmianę, to wykańczające ;c
Przez te niecałe dwa miesiące, powolutku zaczęłam się zbierać, troszkę zdrowiej jeść.
Niestety nadal stosuję głodówki i napady tez czasem się zdarzają, choć staram się nie doprowadzać do nich.
Muszę skończyć z wymiotowaniem raz na zawsze, nienawidzę tego z całego serca.
Dziś postanowiłam założyć nowego bloga " Someday, life will be beautiful"- "Pewnego dnia życie będzie piękne". Bardzo w to wierzę, na prawdę, wierzę że kiedyś będzie tak, jak tego chcę.
Przez ten cały czas gdy mnie nie było, czytałam blogi kilku z was, ale to jednak nie to samo.
Brakowało mi tego pisania, tutaj mogłam powiedzieć o wszystkim wiedząc, że mnie nie ocenicie.
Nie wchodzę na wagę od dawna, boję się. Raz mam wrażenie że schudłam, innym razem ze przytyłam.
Zważę się jak będę gotowa.
Nie mam wyznaczonego celu. Chcę zaakceptować sama siebie
Pozdrawiam, Natalia <3
.

Boże! Czy to ty byłaś pod nickiem "Nieszczęśliwy Motylek"? O.O
OdpowiedzUsuńNiee :) Zawsze byłam pod nickiem "Natalia Nieważne" :) Mój poprzedni blog to "Uwięziona w swoim Ciele..." :)
UsuńWitam ponownie c; Powodzenia c;
OdpowiedzUsuńjejku kochanie jak swietnie, ze znow prowadzisz bloga ;* nie swietnie, ze do tego wrocilas, to źlee :c ale damy sobie rady, nie pozwolimy soba zawladnac ;*
OdpowiedzUsuńtrzymaj sie moje kochanie ;*